Pierwsza w tym roku opalenizna twarzy zyskana. Pierwsze wyjście w nasze najpiękniejsze góry za nami. Pierwsze spotkanie z Czerwonymi Wierchami udane. Urocze dni z najbliższymi – zaliczone!
Chociaż z Zakopanem to my się raczej nie zaprzyjaźnimy to kilka chwil z bliskimi sercu były warte porzucenia swoich uprzedzeń oraz pozwolenia sobie na krótki pobyt w stolicy przaśności i straganowych serków (nie mylić z oscypkiem).
A to co oczy zobaczyły na pięknych, ośnieżonych górskich szczytach – zostanie do końca życia w pamięci. Prawie 2100 metrów powyżej zmartwień i trosk, bliżej nieba, daleko od codzienności i zanieczyszczonego powietrza, totalna wolność i niezależność.