like the ocean

…you can be everything at once.

Coraz więcej we mnie odwagi, by brać ten świat pełnymi garściami. Coraz więcej sił, by stać na moich własnych nogach, wychodząc naprzeciw wszystkim nigdy nielubianym aspektom życia. Coraz większa wewnętrzna pewność, by być asertywnym i jasno określać własne granice czy cele. Coraz większa świadomość, że najlepszy przewodnik to ten, którego mam we własnym sercu i we własnej głowie – moje własne „ja”. W życiu nie chodzi o to, by być popularnym i lubianym, poświęcając przy tym swoje potrzeby. Chodzi o to, by żyć w zgodzie ze sobą. Za długo starałam się sprostać temu pierwszemu.
Czasami mamy wrażenie, że nie damy rady już znieść nic więcej. A potem przychodzi ten kolejny raz, kolejna trudność, a my przechodzimy przez to dzielnie. Może ze strachem, może czasem długo ściska w żołądku, może czasem za dużo procesów się dzieje w głowie, ale finalnie pokonujemy kolejnego 'demona’ i znów jesteśmy o krok do przodu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *