black and gold


Ostatnio czas pędzi jak szalony, a lato chyba już powoli wyprowadza się z Polski razem z bocianami.
Czuć to na skórze, gdy wieczorami w ciemności mknę na dwóch kółkach przez miasto i włosy targa chłodny wiatr. Czuć to w porannym powietrzu, gdy zasiadam na balkonie i piję pierwszą kawę. Widać to na niebie, które rysuje coraz śmielsze, chmurzaste mozaiki. Tym, co marzy mi się teraz najmocniej to odciąć się od tego wszystkiego jeszcze na chwilę, posmakować lata ze wszystkimi jego największymi atutami, zniknąć z sieci, z pracy, opuścić towarzyskie spotkania, zaszyć się gdzieś, gdzie Słońce gości na niebie niezmiennie i pieści skórę drobinkami złota.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *