cold heart

Potrzebowałam tego. Tych gór sam na sam. Tych ścieżek, na których mogę przekraczać własne granice i urządzać sobie samej „wyścigi”. Tych bezkresnych pól, nad którymi wiał choć mocny to ciepły wiatr. Tych kolorowych, gwarnych miasteczek, gdzie kieliszki z winem co rusz stukają z okazji nowego toastu. Tej wody turkusowej, która rozbijała się o skaliste wybrzeże. I tej wody, w której skąpałam się być może ostatni raz przed krótką przerwą…

Czasem nie jest zupełnie mi do śmiechu. Ale wtedy cieszy mnie, że mogę wyciągnąć swoje „pocztówki z wakacji” i wspomnieć krótkie chwile, gdy próbowałam dogonić szczęście.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *