Z dnia na dzień wzrasta we mnie poczucie, że niektóre ścieżki warto przebyć samemu, a lęk, niepokój czy pewnego rodzaju niepewność staną się czymś wpisanym na zawsze i warto je zaprosić do strefy komfortu. Z gwarantowanych rzeczy w życiu znam tylko jedną, pozostałe nadejdą w odpowiednim czasie. Może nie nadejdą wcale, a może zechcę by nigdy nie nadeszły. Na tą chwilę wiem, że jestem gotowa na bycie solo w różnych momentach – moja dojrzałość, samoświadomość i odwaga, śmiałość do świata zmieniły się o 180 stopni i przestały mnie przerażać sytuacje, które wcześniej wydawały się nie do ogarnięcia.
Dziś ruszam sama wieczorem w ciemne, nieznane, nie do końca bezpieczne miasto, biorąc za ten czyn pełną odpowiedzialność. Kiedyś było to zupełnie nie do pomyślenia. Dziś nie dość, że o tym pomyślę to na dodatek to zrobię, a frajda, niezależność tak dobrze działają na głowę…
