Każdy ma w życiu swoją „Euphorię”. Kwestia tylko tego, w jaki sposób sobie z nią radzimy. Mnie chyba idzie coraz lepiej – w głowie coraz mniej dramatu, a coraz więcej spokoju. A z okazji jutrzejszego jakże przesłodzonego dnia funduję sobie już dziś niezwykły głos – najpiękniejszy jaki ostatnio słyszałam.
Just take me anywhere.
