Wciąż zastanawia mnie jedno – czym jest ów moc, która układa przebieg określonych zdarzeń w życiu. Która odpowiada za lawinę niepowodzeń, ścina na kolana, wykańcza i doprowadza na kres wytrzymałości. Potem nagle zwrot – dobra passa, wyjście na prostą, kolekcjonowanie mniejszych i większych sukcesów, odzyskanie nadziei i wewnętrzny wzrost. Czy to podświadomość czy coś więcej?
Małe sukcesy, które delikatnie mnie pobudzają. Spełnianie marzeń, które chwytam jak ulotną chwilę, ale tak mocno by nie dać jej uciec. Perspektywa o kolorowym zabarwieniu, która nastraja mnie pozytywnie na nadchodzące, wiosenne dni.
