Usilnie wysyłam głowę na wakacje – te pierwsze prawdziwie ciepłe dni tak bardzo nakręcają na coraz krótsze noce, coraz lżejsze ubrania, więcej czasu spędzanego na rowerze, piwko w beach barze, beztroskość.
Czasem przeceniam swoje granice, ale ciało chyba usilnie je sygnalizuje, mówiąc różnymi sposobami stop. Walczę z nim, by wytrzymało jeszcze chwilę, jeszcze sekundę, że wróci stabilność, a wywrócony do góry nogami świat za moment stanie się nową 'strefą komfortu’. Byle do latka…
