Ten czas jest specyficzny – uczę się odkrywać swoje prawdziwe potrzeby, które przez zdarzenia, emocje, gdzieś się rozmyły. Ta urocza wyprawa na Bałkany przypomniała mi wiele… że Chorwacja to ten nieco zapomniany, ulubiony kraj, z którym wiążą się wielkie wspomnienia. Że potrzebuję takiego tradycyjnego urlopu – z ciepłym morzem na ochłodę, ze słonecznymi kąpielami, z nocami które są tak ciepłe, że ani razu nie ubieram żadnego grubszego ciucha, z falami, które mnie uspakajają i normują rytm mojego serca. Wreszcie że jestem zwierzem ciepłolubnym – a wręcz chyba przystosowanym do życia w naprawdę wysokich temperaturach. Włosy, oczy i skóra znów zyskały zbliżony kolor… Wciąż mam tę ogromną ciekawość, jak wyglądałoby życie, gdyby Słońce było częstszym gościem, a całoroczną porą roku lato…
