Pamiętam czasy, kiedy jako dziecko miałam o wiele więcej niż oferowały warunki, jakimi dysponował nasz kraj. Pamiętam również te, gdy było ciężko, gdy nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego ja mam rzeczy z drugiej ręki, a inne dzieci mogą nosić nowe ubrania, bawić się super zabawkami i spędzać czas na wypasionych wakacjach. Było mi trudno, ale chyba jednak finalnie potrafiłam być szczęśliwa względem tego wszystkiego, co posiadałam. Potrafiłam z niczego tworzyć magię, wspomnienia, mieć grono zaufanych przyjaciół, cieszyć się po prostu tym, co jest.
Teraz życie zmieniło się o 180 stopni, ale wciąż czuję się jak ta dziewczynka, która tak niewiele ma. Wciąż mam ogromny szacunek do posiadanych dóbr, pozostając jednak w rozsądnym stopniu rozrzutną – bo tak naprawdę po co te wszystkie przedmioty dookoła? Czy jesteśmy wartościowi przez to, co posiadamy? NIE. Czy znana marka na półce w kuchni czy w szafie sprawia, że czuję się lepiej? W moim przypadku absolutnie nie. Czy pokazywanie się w droższych miejscach, eksponowanie droższych ciuchów i ogólnie droższego życia, czyni człowieka w czymś lepszym od innych?
'You and my guitar
I think you may be my only friend’ 🖤
https://www.youtube.com/watch?v=GtQgyIp_K5k
