lost

Lubię szukać w przyrodzie analogii do życia. A dziś goniła mnie burza, która finalnie przeszła bokiem, ale skutecznie straszyła atakiem. Jednak w tym wszystkim zauważyłam jeszcze jeden istotny element: prześwit w chmurach, który zaczarował to szare, złowrogie niebo. Tknął w nie jakiś przebłysk nadziei, iskierkę wiary. Tak jak w życiu. Wiara, że wszystko się poukłada. Pomimo, że chwilowo na niebie kłębią się różne nastroje – niekoniecznie zawsze o różowym zabarwieniu.

Piosenki i mokre policzki na dobranoc.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *