Nie wiem czy to ja się aż tak bardzo zmieniłam, czy to świat tak się zmienia… Jest miesiąc przed najważniejszymi świętami dla Polaków, ale jednocześnie też zapowiadane trudne czasy i recesja depczą nam po piętach. Tymczasem ze sklepów wylewają się tonami świąteczne dekoracje, ubrania, których często realnie nie potrzebujemy, zapachy, które rozpylone mają jedynie zapraszać do jeszcze bardziej wzmożonego kupna. Czy naprawdę w tym świątecznym czasie chodzi wyłącznie o to, kto ma wystawniejszy dom, więcej prezentów, czy droższą sukienkę? Ten konsumpcjonizm sprawia, że zupełnie straciłam poczucie słynnej „magii świąt”. Sprawia też, że ponad tych, których mamy wtedy w zasięgu ręki, by ich przytulić, wreszcie szczerze powiedzieć co się czuje, czy po prostu na chwilę zwolnić bieg życia, istotne staje się totalnie nie to, co powinno. Życie na pokaz.