Szybki spacer przez centrum miasta uświadomił mi, że magia świąt to nie te wszystkie budki przyozdobione światełkami, ani smakołyki czy rozgrzewający napój w kubku-bucie. Magia to ci, z którymi tam przychodzisz. Z którymi to robisz. Ludzie to magia. Owszem – chadzam swoimi ścieżkami jak tylko się da, co jest dużą dozą egoizmu z mojej strony, ale doceniam obecność innych w życiu. Szczególnie właśnie, gdy decydują się akceptować ten mój egocentryzm.
