ambiguous

Nie liczyłam, że z dnia na dzień grudniowa noc przemieni pierwszy, styczniowy dzień w życiową sielankę. Ale również nie oczekiwałam tego, że przed oczami staną mi te najcięższe momenty, w których traciłam grunt pod nogami, nie wiedząc czy cokolwiek znaczę i jakkolwiek się liczę. Nie chciałam wracać do niechlubnego szamba, którego mroki wciągały mnie, zostawiając po chwilach szczęścia jedynie wyblakłe wspomnienie. Przypomniały mi się momenty, w których najwięksi sprzymierzeńcy stawali się dla siebie tak odlegli niczym wrogowie na wojnie. Zostawiłam to za sobą, bo rozrywało mnie to na kawałki, niszcząc poczucie wartości i rozbijając serce niczym szklane naczynie.

Mam w sobie dwie potężne moce, które próbuję bezskutecznie okiełznać. Potrafię kruszyć skały, ale i się na nich poślizgnąć. Budować – i rozwalać.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *