Just to stand the silence

Z moich kryzysów płyną dwie wspaniałe rzeczy, za które nawet jestem wdzięczna, że są moimi antidotum na różne trudne chwile. Nigdy nie jestem tak blisko muzyki jak wtedy. I nigdy nie jestem tak twórcza jak wtedy. I kto by pomyślał kilka lat temu, że popadnę w pracoholizm i „bezumiar” w kreatywności, słuchając  czegoś, co w mojej głowie dosłownie unosi mnie nad tę twardą ziemię, na której dopiero co roztłukłam się po upadku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *