Musiałam trochę odpocząć po tym intensywnym okresie spędzonym wśród ludzi może i miłych, ale zdecydowanie obcych. Im jestem starsza tym bardziej jestem świadoma trudu w pokonywaniu różnych barier. Nie do końca też wiem, jak to najlepiej poukładać, by mnie nie wykluczało z życia w świecie. A może po prostu odpuścić, dać temu swobodnie płynąć, nie kontrolować…
Ale co do jednego nie mam wątpliwości – chorowanie w samotności to kiepska opcja. Momentami tęsknię za tym, by móc liczyć na kubek gorącej herbaty.



