Obowiązki przytłoczyły to, co założyłam w tym roku – odpowiedzieć sobie, czego pragnę i to zrealizować lub przynajmniej zacząć… Walczę, by wyrwać chwilę czasu, aby skupić się na tym, co obiecałam dokonać. Zajrzeć głęboko, sprawdzić czego potrzebuję, o czym marzę, na czym mi zależy, co odpuścić, a za czym podążać. Wiem, że tam w środku te odpowiedzi się krystalizują, że droga się rysuje, ale powiela się ten sam scenariusz co zawsze – jestem niższym priorytetem. Spadam w hierarchii tego, co zrobić muszę, bo chora ambicja, zaangażowanie czy po prostu jak dorosły człowiek chcę wywiązywać się z zadań. A ja… Jak zwykle „czekam” grzecznie w kolejce moich tasków na niekończącej się liście. Wierzę, że uda mi się odwrócić kolejność. Że stanę się prawdziwym numerem 1, the one and only. Że zacznę dostrzegać te potrzeby, zadbam o swój psychiczny komfort, odważnie sięgnę po to, co da mi jeśli nie szczęście, to przynajmniej spokój.