Kiedyś chciałam to czuć. Bezpieczeństwo. Ciepło, jakie daje poczucie, że ma się dom. Symbolika znajomych murów, ścian, mebli, wreszcie ludzie – całość, która sprawia, że wewnątrz rozpływa się przyjemna energia zwana przynależnością.
Nie wyobrażałam sobie bez tego życia. Nie potrafiłam podjąć samodzielnie trudniejszych decyzji. Nie byłam w stanie nawet myśleć, że kiedyś mogę się zmienić.
Dziś pamiętam ten jeden z wielu momentów, kiedy otchłań 'przepaści’ stoi przede mną otworem. Ta przepaść to wszystkie momenty, kiedy się najbardziej boję. Kiedy muszę zaryzykować, finalnie przyjmując każde konsekwencje – i te dobre, i te złe. Kiedy robię coś pierwszy raz i to rzecz, która przerasta moją wyobraźnię.
I nie chodzi tylko o przekraczanie granic fizycznych. Życie nauczyło mnie, że sportem ekstremalnym są same w sobie trudne decyzje, podejmowane w dorosłym życiu. Gdzie żyć. Jak żyć. Co robić. Czy spełniać marzenia, czy osiągać cele. Na ile pokochać siebie, a na ile drugiego człowieka.
Ale to, co najbardziej się zmieniło to fakt, że dostrzegłam w swoim życiu jeszcze jedną osobę. Siebie. I to dla tej osoby ta cała odwaga. Odwagą jest pokochać siebie i zacząć myśleć o tym, jak zadbać o swoje dobro, nie bojąc się w konswkwencji niczego. Także samotności.