Przez te 33 lata życie nie raz porządnie skopało mi dupę. Czasem na własne życzenie, a czasem zupełnie niezależnie ode mnie. Ale mimo wszystko staram się odczarować te doświadczenia. Buduję swoją historię każego dnia, a już szczególnie w dni takie jak te ostatnie.
Lubię wypracowaną niezależność. To ona pozwala mi zapakować walizkę, zatankować auto i wyruszyć. Ona dała mi odwagę, by spędzać czas nie zawsze w towarzystwie. Ona mnie motywuje, by zadbać o siebie należycie i być gotowym na wszystko. W zamian mam na przykład to… Cudowny wieczór – choć rześki. Zachodzące Słońce ostatkami sił oświetla czubki drzew i częściowo zmarzniętą jeszcze taflę jeziora. Najbardziej w tym wszystkim jednak urzekł mnie silny zapach lasu iglastego, który w tych okolicznościach był bardziej intensywny niż zwykle. Świeży, energetyzujący. Doskonały. Choć zmęczona i zmarznięta, wdychałam niespotykane powietrze głęboko do płuc, jakby co najmniej miało mi naładować energię aż do kolejnej przygody…