Niespokojne noce to znów standard w życiowym repertuarze. Dziwne sny, bezsenność, brak motywacji. Plusem jest to słońce, które od czasu do czasu budzi mnie rano, zaglądając do pokoju i grzejąc stopy. Jeszcze byłoby cudowniej, gdyby wiosna rozkręciła się porządnie i dała wreszcie nagrzać zmarznięte kości…
Mimo wszystko patrzę pozytywnie na nadchodzące miesiące. Maj to czas przygotowań. Naładowane przez chwilę w górach baterie dały mi sprawczość, abym powzięła konkretne działania i odmieniła poziom zadowolenia. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.