
Trochę trudno z życia wyciąć pewien okres czasu, zmian, osiągnięć, trudów, konfrontacji, marzeń, doświadczeń, wreszcie ogrom wspomnień – a potem wrócić do punktu wyjścia i pozostać z tym, co istniało na początku. A tak się trochę czuję. Tylko że nie jestem już tym samym człowiekiem. Poszłam na przód tak samo, jak i moje przyzwyczajenia, doświadczenia oraz wizja planów czy przyszłości.
Tymczasem poczucie wartości niczym cień ciągnie się smętnie za mną, a staram się naprawdę kroczyć odważnie. Czuję jak żołądek zawiązał się w mocny supeł i nie sposób go uwolnić. Przecinam te mało pozytywne chwile takimi, które pozwalają mi przetrwać. Dużo ludzi, dużo ruchu, książko-terapia, a nawet moja Warszawa – taka cudowna jest latem.