przerwy

To była zdecydowanie dobra decyzja, by dać sobie czas na dokładne „poczucie”, na utorowanie drogi tym wszystkim emocjom, które rosły we mnie a nie do końca umiałam im sprostać. Ale dostrzegam już któryś raz, że internetowe przebodźcowanie tylko podsyca we mnie pewne stany, dlatego w zamian wybrałam spokój i uwagę w większości poświęconą temu, by zaopiekować się sobą jak najszybciej i jak najlepiej.

Kiedy trzeba pozwalam sobie na złość. Innym razem dopuszczam smutek. Jeszcze innym idę tanecznym krokiem podśpiewując piosenki. A kiedy znów tego potrzebuję – to płaczę. Dużo się przyglądam życiu. Dbam o małe rzeczy. Nie daję zwieźć się głowie, by wylądować w świecie domysłów i podejrzeń. Przyjmuję fakty, a fakty mówią, że muszę liczyć na siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *