
Podejmując pewne wybory musiałam liczyć się z konsekwencjami. Również w tych sferach, na których zależy mi najbardziej… I dlatego uruchomiłam w sobie pewien dodatkowy układ krwionośny, który pozwolił mi pakować plecak i ruszać w drogę mimo wszystko – a zdarzyło się to już kilkukrotnie. Ten układ składa się z ogromu motywacji, ciekawości świata i odwagi – tej, którą przez lata gdzieś w sobie dusiłam, wybierając strefę komfortu.
Ostatnio bycie samemu ze sobą jest o wiele bardziej powszednie niż bycie w towarzystwie. Trening czyni mistrza, dlatego też w sytuacjach, kiedy na nikim nie można polegać, sprawdzę się mam nadzieję doskonale. Kolejny egzamin już za chwilę i liczę na to, że polecę z wiatrem i będzie to dopiero przedsmak czegoś większego.

