blue heaven

Czasem rzeczywiście płynę. Przez godziny, dni, może nawet i miesiące. Czasem rzeczywiście za dużo pracuję, za bardzo dążę za dobrobytem, zbyt skupiam się na tym, by siebie nie zawieźć, a kiedy wyczerpują się baterie to funduję sobie podróż w miejsce, którego jeszcze nie widziałam, albo uciekam nad Bałtyk czy w góry. Potrzebuję doznań, potrzebuję gnać przed siebie, gonić niedoścignione – inaczej coś we mnie umiera.

A z drugiej strony mam ten „komfort”, że coraz mniej myślę o brakach. O tęsknotach. O marzeniach niespełnionych. Gdzieś skryte na dnie serca, zasypane stertą obowiązków, nie mają szans by się przebić ponad omańską pustynię, gwar angielskiej metropolii czy szum fal zimnego morza.


Pytanie tylko czy ja tego naprawdę potrzebuję czy raczej po prostu przygłuszam notorycznie uczucia, emocje i myśli.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *