Ostatnio dotarła do mnie dość trywialna metoda na zagłuszanie tęsknot. Nie myśleć. Więc staram się to ograniczać. Staram się tę jesień przebrnąć jak najlżej, jak najmniej melancholijnie, najmniej wrażliwie. Nawet działa.
Ale uświadomiłam sobie ostatnio, że w całym moim życiu, poza moimi rodzicami – których i tak już ledwo pamiętam, a ślady dzieciństwa coraz bardziej bledną – była tak naprawdę tylko jedna osoba, która totalnie bezwarunkowo chciała być moim całym światem. Niezależnie od wszystkiego. Niezależnie od miejsca. Niezależnie od okoliczności. A już na pewno ja tym światem byłam dla niej. Wszechświatem.
Każdemu życzę, by na swojej drodze spotkał kogoś takiego. Odważnego. Otwartego. Szczerego. Nie bojącego się zbyt otworzyć i pokazać prawdziwego siebie, co w tych czasach i w tym wieku jest chyba czymś niedoścignionym.
PS. Tommy, będę tęsknić.