Dzisiejszy wysyp emocji trochę mnie rozproszył. Myśli odbijały się od poczucia winy, poczucia obowiązku i poczucia spełnienia. Znów wpadłam w wir rozmyślania nad tym, co posiadam i co powinnam, a czego pragnę i w czym się realizuję. Wpadłam w wir rozmyślania nad tym, że mam ochotę być tylko ze sobą kontra bliscy i poczucie przynależności.
Trudno w tym się czasem połapać. Na szczęście ten silny wiatr za oknem wywietrzył głowę.
Dni uciekają jak szalone i ciężko idzie realizacja pewnych ważnych postanowień – bieżączka wróciła jak bumerang.