Wszystko wokół zaczyna rozkwitać, drzewa wybuchły liśćmi, rośliny wszelkiego rodzaju zapachami, a ptaki skryte wieczorową porą w koronach wyśpiewują koncerty. Idealny czas, by wyczekiwać coraz dłuższych dni, coraz cieplejszych wieczorów i okazji do podziwiania zachodów Słońca. Tylko chyba nie czuję tego. Rzadko zdarzało się, bym wiosną miała tak zobojętniałe serce jak tym razem. Rzadko kiedy tak mało mnie poruszało w tym specyficznym momencie roku. I ostatnimi czasy raz na jakiś czas przyjdzie też do mnie taki nastrój jak dziś. Brak ludzkiego ciepła – tego z serca i tego z ciała. I moje naiwne, platoniczne miłości do serialowych kowboi.