lustro


Kiedyś było mi trudno ze swoimi emocjami – musiałam je uzewnętrzniać, dawać im upust – najczęściej „w uszach” innych. Ale nie zawsze w odpowiedzi zwrotnej słyszałam to, co chciałam. Nie zawsze słyszałam cokolwiek. Ludziom trudno przychodzi słuchanie – najczęściej to gra pozorów, w której cudze słowa nigdy nie zostają „usłyszane”.

Z roku na rok nauczyłam się te emocje utulać na własną rękę. Teraz swoje własne, ciężkie stany „ogarniam” sama – zaprzyjaźniłam się ze sobą. Znalazłam w sobie ramię do oparcia. Przestałam się przesadnie uzewnętrzniać. Przestało mieć to dla mnie sens. Przybrałam też postawę lustrzaną – okazując podobny stopień zaangażowania w relacji, jaki „otrzymywałam”, co doskonale weryfikuje znajomości. Za to dojrzałam do przyjaźni, która ma szansę potrwać całe życie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *