Podróż. Mimo że samemu, mimo że duże, zatłoczone miasto – satysfakcjonująca. Ta ostatnia czy inna… Moment, gdy czuję władzę nad życiem, a ta odwaga daje mi ogrom satysfakcji. Podołałam. Nauczyłam się czegoś nowego. Radzę sobie ze stresem, z planowaniem, z przebywaniem sam na sam ze swoimi myślami. Ale z życiem – tym prostym, codziennym – tam jest inaczej. W życiu dopadł mnie jakiś marazm, jakiś brak energii, jakieś melancholie i przemyślenia na temat tej drogi, którą kroczę i dokąd ta droga mnie prowadzi, bo póki co na pewno nie do szczęścia.