
Dzisiejsza data to jedna z tych najtrudniejszych w roku. I nawet miałam takie przemyślenie, że pełniąc rolę córki, czasem zbywałam na drugi plan swoje prawdziwe ja, które tak naprawdę zaczęłam odkrywać odważniej, tą córką przestając być. Ale nie kopię głębiej. Kopania w ostatnich dniach było aż nadto i chyba potrzebuję chwilowo odpocząć od trudnych tematów w swojej głowie, a bardziej skupić się na drobnostkach, pozytywach. A w dalszym zaś ciągu znajdzie się czas na sprawy duże, wyzwania, te wszystkie aspekty, które poukładają nieporządek życiowy i wprawią mój świat w ponowny obrót.
Hagia Sophia niczym obraz.
I dawno niesłyszany Bass.