Zbyt zmęczona, by analizować.
Zbyt przytłoczona, by ocierać łzy.
Zbyt zlękniona, by przejmować się brakiem dostępu do podstawowych dóbr.
Zbyt zajęta, by odczuć ogrom tej tragedii.
Szczęśliwa, że jakimś cudem ominęło to namacalnie naszą rodzinę…
Kiedy to wszystko wreszcie się skończy a ja spokojnie prześpię chociaż 6 h?



