Mojemu życiu daleko do ideału. Ale od kilku miesięcy czuję też, że wstąpiła we mnie niezwykła energia. Taka energia, którą potrafi wytworzyć usatysfakcjonowany, kobiecy duch. Taka energia, która napędza mnie do odważnych decyzji. Taka, która pozwoliła odkryć uśpioną latami kobiecość i pewność siebie. Taka, która daje mi przetrwać zimowe, długie, szare polskie dni, samotność czy niestabilną sytuację zawodową. Taka, która wydobyła ze mnie sek su alność, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Taka, która ze spokojem patrzy w przeszłość, z nadzieją w przyszłość, ale zakotwiczona jest mocno w tym, co tu i teraz.
Czuję się kobietą na 200 %. Na dodatek szczęśliwą. Mój „wewnętrzny dom” wreszcie poukładany i bezpieczny.