Jeszcze nawet 1,5 roku temu nie przewidziałabym tej historii.
Jednego dnia jestem w Warszawie i spoglądam na nią niemal z chmur. 2 tygodnie później ląduję w ukochanym mieście, a kolejnego dnia budzę się przy ulubionym człowieku.
Zdarzenia, które jeszcze rok temu nawet nie przyszłyby mi do głowy. Czy to jest sen? Czy to życie, w którym jestem szczęśliwa?