Te kilka bajecznych, rodzinnych, spokojnych dni.
I wiosna. I Słońce. Wybiegane kilometry, napełnione świeżym powietrzem płuca, harmonia, szczęście. Niby żyć bym nie mogła w takiej wręcz nudzie małomiasteczkowej, ale las widziany za oknem, parę bliskich osób, znajome z dzieciństwa miejsca zrobiły swoje – siły wróciły 🙂