Ponad 1800 km, góry, jeziora, las, odosobnienie, siła natury, kawowe poranki, długie wieczory przeradzające się w bezsenne noce, kominek pełen ognia, Mona Lisa i łasiczka, welurowe kanapy, podrabiany Aperol, shit-content, partyjki Taboo i Netflix bez-tabu oraz ten progesteron wszędzie… Gdybym tylko mogła tak więcej…




