bitter-sweet

Sezon na zmarznięte stopy i ogrzewanie dłoni o kubek z grzanym winem uważam za definitywnie rozpoczęty i praktykowany w najlepsze.

Końcówka tego roku to taki słodko-gorzki okres. Niby wiem, ile jestem warta, a jednocześnie boli mnie wciąż ogromna nieświadomość i patriarchalny stan, kłębiący się wokół mnie. Nie lubię dyskryminacji na tle płci – nigdy tego nie podzielałam, niejednokrotnie pokazując, że też potrafię być silna fizycznie, ogarnięta życiowo czy po prostu inteligentna.

Ale coraz częściej uświadamiam sobie, że w pewnych sytuacjach nie ma miejsca na sentymenty. Przynajmniej nie tam, gdzie relacje są tylko powierzchowne i 'oficjalne’, bo w tych momentach bardzo łatwo o przysłowiowy nóż w plecach. Jedna zmiana generuje kolejne – wierzę jednak, że to wszystko zmieni się wyłącznie na dobre.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *