Nie wiem, jaki jest ogólny sens istnienia i czy jest jedna jedyna prawda na ten temat. Nie wiem, czy ten sens osiągnęłam, a może on wcale osiągalny nie jest. Nie wiem też wielu innych rzeczy, których znajomość być może odpowiedziałaby mi na trudne pytania, powstające czasem w mojej głowie. Wiem jednak, że coś takiego we mnie się zmieniło, iż wiele rzeczy z pozoru tylko ważnych, przeistoczyło się w błahe i nieistotne, a to co wydaje się drobnostką, nabrało rozpędu i urosło znacząco, dając mi tym samym radość, wcześniej zdecydowanie ignorowaną i niedocenianą. Ten wczorajszy spacer z psem po lesie w trakcie deszczu. I ta dzisiejsza mrożona kawa. Owoce na śniadanie. I to drzewo samotne pośrodku pola. Dawno niesłyszana piosenka. Szklanka wody, a w niej pędzle gotowe do współpracy. Słoneczna aura zapowiadana na najbliższe dni. Spotkanie ze starym przyjacielem. Etc. Etc.
Oby ten stan doceniania tak drobnych momentów pozostał ze mną jak najdłużej.