borowy

Te czasy są bardzo niepewne, a dookoła kłębi się mnóstwo lęków. Ludziom, którzy są ponadnadprzeciętnie wrażliwi, ten okres totalnie nie sprzyja. Ogrom myśli potrafi przytłoczyć, szczególnie gdy otoczeni jesteśmy przez potężną dawkę (dez)informacji, chłoniemy bodźcie zewsząd, nie potrafiąc dokładnie zdiagnozować gdzie jest ten realny świat, a gdzie zaczyna się już fikcja. W tamtym momencie, na tym małym pomoście usiadłam na chwilę i zanurzyłam się dogłębnie w daną mi chwilę. Woda falowała, wiatr kołysał drzewa, a Słońce delikatnie przebijało się zza igieł borowego lasku. Poczułam głębokie odprężenie, a może właśnie ogromne zmęczenie, które gdybym tylko na to pozwoliła, znużyłoby mnie i usnęłabym w sekundę. Ta chwila była tak bardzo relaksująca, głowa odcięta od rzeczywistości, a niespokojny duch wreszcie odnalazł się w sytuacji „tu i teraz”, co zdarza się ostatnio zbyt rzadko.
Kaszuby i Bory Tucholskie okazały się miejscem idealnym na krótki reset – nieprzeludnionym, z dużą dawką zieleni i wody, z fajnymi trasami do popedałowania czy pochillowania na wzgórzu. Kolejna perełka w Polsce odnaleziona.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *