
Listopad jest po to, by pić hektolitry herbaty z miodem i jeść dobre rzeczy bez wyrzutów sumienia. By odbywać melancholijne podróże w czasie i by pochłaniać melancholijne playlisty ze Spotify. By marznąć na długich spacerach i by potem obejrzeć serial pod kocem. By marzyć o odległych destynacjach i cieple słonecznych promieni. By odprosić się z narzekaniem na lato i upalne dni. Listopad po prostu jest po to, by go przetrwać.