byle pamiętać

Lubię ten dzień wyjątkowo. Zapach palącego się knota, spadające kolorowe liście, wyciszenie i spacer pomiędzy unoszącą się wszędzie melancholią. Jeden dzień, w którym pośród codzienności znajduje się nagle dostatecznie dużo uwagi. Dzień, w którym wieczorna rundka nie jest przerażającym doświadczeniem, lecz magiczną podróżą w totalnej ciszy i blasku nieśmiałych świateł.Pierwszy raz jestem zbyt daleko, pierwszy raz zwyciężył rozsądek i odczuwam to niewygodne uczucie przez cały weekend. Czas przypieszył i jestem już 5 lat do przodu. Przywiązanie mimo to nie maleje. Rozgoryczenie nie przechodzi., a tęsknota się nie ulatnia. Taka oto niesprawiedliwość świata.
A przy okazji myśli się też o innych, bliskich osobach. Myśli się, jak są cholernie ważne i jak bardzo nie chcesz, by ci ich kiedykolwiek zabrakło.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *