breeze
To było coś – jeszcze trwa, ale powoli myślami wracam już do domu, do Skarba, pracy i obowiązków… Continue reading →
killing me softly
To był cudowny czas. Łezka się kręci w oku na powrót. Te dni należały się jak psu buda. Wykorzystałam i wciąż wykorzystuję je na maxa. Continue reading →
przebiśniegi
Te kilka bajecznych, rodzinnych, spokojnych dni. Continue reading →
48-340
Tęskno było mi za tym miejscem, za spokojem, znajomymi okolicami, małymi odległościami i Najbliższymi… Continue reading →
gdzie jesteście?
Czasem mi się zdarza gorsza forma w weekend. Continue reading →
place of rest
Zawsze o tym marzyłam – marzyłam o mieszkaniu z kimś z kim chce, o swoich własnych czterech kątach, o rupieciach, które w tych kątach będę według swoich upodobań ustawiać. Marzyłam, planowałam i zrealizowałam to.
Goodbye past
Im dalej w las, tym więcej zmian. Ale aż takich? Aż tyle sprzeczności, taki dystans i nagła amnezja relacji?
długa znajomość
O tym, że czas mija szybko, coraz szybciej, dowodzi nie tylko zmiana wyglądu, przełożenie kartki w kalendarzu, coraz starsi siostrzeńcy. Continue reading →
byle pamiętać
Lubię ten dzień wyjątkowo. Zapach palącego się knota, spadające kolorowe liście, wyciszenie i spacer pomiędzy unoszącą się wszędzie melancholią. Jeden dzień, w którym pośród codzienności znajduje się nagle dostatecznie dużo uwagi. Dzień, w którym wieczorna rundka nie jest przerażającym doświadczeniem, lecz magiczną podróżą w totalnej ciszy i blasku nieśmiałych świateł. Continue reading →









