cro

Był taki moment na tym urlopie, kiedy poczułam się w 100% dobrze. I to był moment w stylu 'me, myself and I’ – książka, muzyka, plaża, ciepłe morze, słońce, własne myśli, drzemka, wypoczynek. Nawet tłum ludzi mi nie przeszkadzał. I może tak właśnie mogłabym żyć. Mieć w zasięgu ręki to zasolone morze i tę pogodną aurę. Pracować rankami, a po pracy łapać promienie na skórę i chłodzić się w orzeźwiającej wodzie.
Każdego dnia wzrasta we mnie ta potrzeba. Każdego dnia wzrasta to uczucie, że w sumie to obecne miejsce i obecny stan są w jakiś sposób dla mnie duszące, czas mija, okazje uciekają, a ja mam coraz więcej odwagi by po prostu iść własną drogą za własnymi marzeniami.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *