Marzy mi się spokojna głowa w trakcie snu. Bo mam wrażenie, że moje demony najbardziej atakują właśnie wtedy – kiedy poddaję się bezwiednie w stan wypoczynku, a tymczasem wyobraźnia podaje najczarniejsze scenariusze i osoby, których w tych snach widzieć nie chcę. Ale wiem, że jest jedno rozwiązanie, które skutecznie mnie odwodzi od tak kiepskich nocy – mniej myślenia, mniej analiz, mniej rozpamiętywania i emocji, zapętlonych jak utwór, na który mam akurat crush. Od zawsze mam skłonności do rozpamiętywania, co wydłużało gojenie się ran. Teraz lepiej znając siebie i zakątki umysłu jestem w stanie skuteczniej kontrolować te stany. Oby dzisiejsza noc minęła przyjaźnie.
