Kim bylibyśmy jako czyste karty? Bez zranień, bez wgranych odgórnie schematów, bez kulturowych wzorców, tego co „wypada”, tego co „można”, tego co się nie „powinno”, bez doświadczeń, które na zawsze pozostawiają rysę na idealnej powierzchni szkła. Tak często mówimy o byciu sobą – czyli kim? O tym tworze, ukształtowanym w okolicznościach totalnie od nas niezależnych?
