Sama pośrodku wielkiego oceanu. Zwątpienia. Momentami smutku. Strachu. Niepewności. I… ekscytacji.
Wszystkie „bezpieczne lądy” zostawiłam w oddali. I kiedy z oczu straciłam chyba każdy skrawek stabilizacji, stało się to o czym marzyłam od tak wielu lat. Teraz tylko pozostaje pytanie, czy będę mieć odwagę. Ale w sumie… Bezpiecznie już było. A poza tym przestałam się obawiać przepaści.
A to jest dla mnie wakacyjny „ideał” 🎵 Taki do słuchania w aucie, kiedy pędzę przed siebie w gorący, letni dzień, stwarzać i kolekcjonować niezapomniane chwile.