To duża radość móc odkrywać „nowe”, nie oczekując tego zbytnio – a tak było na pewno w tym przypadku. Niewiele miałam wcześniej okazji, by podbijać zachodnią ścianę Polski, a jak widać tam też kryją się niezwykłe perełki. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że mam jakąś słabość do niedocenionych zbiorników wodnych, które w określonym świetle potrafią czynić cuda ze swoimi barwami…
Zbiorniki wodne swoją drogą, bo miłe towarzystwo to jednak podstawa i nawet ponura i mokra niedziela nie zepsuła okoliczności tego wypadu 🙂


