Every sunset

Sporo ostatnio się zastanawiam nad życiem, nad sensem, nad istnieniem. Próbuję ułożyć w całość na nowo te kawałki, które urwały się spod kontroli. Staram się z powrotem wrócić do ładu, nadać wszystkiemu nowy kształt i nowy bieg, odzyskać rytm, który w tym zamieszaniu ostatnio całkiem się rozregulował. Nie jest to najprostsze, ale widzę w tym pewną nadzieję, a dają ją nowe doświadczenia, które kolekcjonuje. Już wiem, że wszystko jest chwilowe, negatywne emocje również, a po nich przychodzi 'dobra pogoda’ i dzieją się dobre rzeczy. Już wiem, że strach o przyszłość jest zbędny – ona nie istnieje, istnieje jedynie to, co teraz. Wiem, że jedyną rzeczą, na jaką mam wpływ jest moje życie – a w nim moje uczucia, emocje, wartości i poglądy. Wiem, że im starsza jestem, tym bardziej trudna lub bardziej uparta, ale z drugiej strony chyba wreszcie świadoma, wreszcie nie zaprzeczam temu co naturalne, co jest stałą częścią mnie, którą wcześniej próbowałam zagłuszyć. Wreszcie też wiem, że moja wolność i niezależność to kwestie kluczowe do szczęścia.

Dziś podwójne święto.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *