feel free to do it again

W płucach poczułam już ten zapach – zapach dobrego, czystego powietrza. Smak cynamonek, jakich w życiu nie jadłam. Zmarznięty piasek pod nogami i zimową odsłonę Bałtyku. Tę, którą kocham najbardziej.

Można pomyśleć, że wciąż przed czymś uciekam, że nie potrafię dokonać jednoznacznej konfrontacji. A ja po prostu mam dość. Usilnie próbuję odreagować to, co się dzieje wokół mnie na niemal każdym możliwym polu. Próbuję wreszcie podładować baterię. Wreszcie skutecznie się zresetować, wreszcie skutecznie się za siebie zabrać, a w międzyczasie zapomnieć o tym, że czeka na mnie jakieś 100 deadline’ów i zdecydowanie o te 100 za dużo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *