Ten sierpień nie jest łatwy. Ba, wręcz czuję, jakbym szła ciągle pod górkę, a w płucach brakuje powietrza – ale idę. I to chyba jest w tym wszystkim najważniejsze. By po prostu iść, przemieszczać się, może chwilowo bez większego poczucia sensu, ale na przód.
Miewam wrażenie, że w dorosłym życiu wszystko, co chcę osiągnąć, jest coraz odleglejsze i coraz bardziej poza moim zasięgiem. Za dzieciaka z kolei tak wiele mi się udawało i tak często triumfowałam, że teraźniejszość boli podwójnie. Złudzenia były wręcz przeciwne – będąc młodszą oczekiwałam, że z odpowiednim bagażem doświadczeń czy stopniem zamożności, otworzy się wielki świat. Tymczasem świat staje się coraz bardziej pokurwiony. A co gorsza – coraz ciężej zweryfikować, co jest prawdziwe, a co stanowi fikcję. Nawet w sferze, w której szczerość jest fundamentem.