#girly

Porannej, klimatycznej mgły szukałyśmy już jakiś czas temu nad wrocławską wodą. Bez skutku. Nie było jej także w moich rodzinnych stronach, gdzie codziennie rano witałyśmy się z rzeką, lasem i bujnym, zielonym ogrodem. Ale w końcu się udało – a na dodatek chyba wreszcie odnalazłam też taki kawałek świata, który pozwolił mi zresetować się całkowicie. Kilka dni, dobre towarzystwo, brak spiny, brak super ułożonych planów, spontaniczne decyzje, zmienna pogoda, baterie od dronów w ciągłym ładowaniu, mały natłok innych ludzi, niezwykle klimatyczna aura a przede wszystkim ta niesamowita natura… Pieniny – magiczne i zdecydowanie warte odwiedzenia miejsce.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *